Sirius Coding – relacja z hackathonu

Jakiś czas temu pisałam relację z hackathonu, w którym brałam udział. Przyznam, że temat tego typu wydarzeń staje mi się coraz bliższy, chętnie dowiaduję się o hackathonach, opowiadam o nich i zachęcam innych, by sprawdzili się w takim wyzwaniu.

Dla przypomnienia: o co chodzi?

Hackathony to maratony programistyczne, trwające 10, 12, 24 czy nawet 48 godzin! W tym czasie zespoły muszą wykonać powierzone im zadania, najczęściej są to projekty i prototypy aplikacji czy strony internetowe, choć ten zakres bywa naprawdę szeroki. Ale uwaga! Czy hackathony są tylko dla programistów? Nie zawsze, bardzo często tego typu wydarzenia adresowane są także do aktywistów, PR-owców, marketerów, czy projektantów graficznych – których w szczególności zachęcam do udziału 🙂 Niektórzy twierdzą, że im bardziej różnorodny zespół, tym ciekawsze rodzą się z ich współpracy pomysły. W swoim pierwszym hackathonie HackSilesia #1 wzięłam udział jako grafik i byłam zachwycona współpracą z chłopakami-programistami. Dużo się wtedy nauczyłam, poznałam świetnych ludzi, słowem: wspominam to jako fantastyczną, choć wykańczającą, przygodę.

Sirius Coding

W Sirius Coding nie brałam udziału jako uczestniczka, ponieważ był to specyficzny rodzaj hackathonu – tylko dla profesjonalnych-programistów-wymiataczy, do których niestety się nie zaliczam. Podejmując się jednak patronatu medialnego w ramach Women in Technology, zaoferowałam się, że pojawię się z aparatem na kilka godzin by napisać relację z wydarzenia i zrobić parę zdjęć. Owoc mojego nocnego klikania w klawiaturę, możecie przeczytać tutaj.

Moje wrażenia? – Bardzo pozytywne. Taki konkurs dla PROgramistów wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. Byłam pozytywnie zaskoczona najpierw siedzibą firmy JCommerce, która stwarzała wymarzone warunki do pracy, a następnie nastrojami panującymi wśród uczestników. Ich dobry nastrój udzielił się również mi, co było o tyle cenne, że moja podróż na skraj Brynowa była nieco bardziej stresująca, niż sobie to wyobrażałam, a dzięki panującej na SiriusCoding atmosferze, mogłam się zrelaksować. Kolejnym miłym zaskoczeniem było to, że wśród zapewne bardziej doświadczonych uczestników, znalazła się grupa młodych, wesołych chłopaków ze stosunkowo (pozornie?) niewielkim, bo dwuletnim doświadczeniem, za to z mnóstwem energii, dzięki czemu mocno utkwili mi w pamięci. Podobało mi się, że ich głównym celem nie była wygrana, ale dobra zabawa i rywalizacja z kolegami z innego zespołu. Podobne wrażenie wywarła na mnie drużyna Wściekłych Gofrów, która po prostu mnie urzekła. Wydaje mi się, że jakkolwiek miło jest wrócić do domu z własnym dronem (bo własnie drony były główną nagrodą w tym hackathonie), to właśnie frajda i sprawdzian swoich umiejętności, są w hackathonach najcenniejsze. Mam nadzieję, że wszystkie drużyny były z siebie zadowolone.

Żeby nie pisać ponownie tego, co zostało już napisane, zainteresowanych szczegółami zapraszam do przeczytania relacji.
Zaś głodnych wyzwań i doświadczeń zapraszam do śledzenia facebooka JCommerce, gdyż organizatorzy zapowiadają kolejne edycje Sirius Coding 🙂

Reklamy